Dzisiejszy post będzie o podkładzie Artdeco z serii sygnowanej przez Ditę von Teese - Fall Favorites - przypuszczam, że jeszcze dwa-trzy dni i mi się skończy, wobec czego muszę się sprężyć z recenzją. Nie publikowałam nic dawno, mam wrażenie, że wszystkie plany rozbijają mi się o kompletny brak czasu. Robię mnóstwo rzeczy praktycznie naraz :).
Ale do rzeczy. Pisałam już kiedyś o moim zakupie:
Long-lasting Foundation (Długotwały podkład matujący w odcieniu 40) -
kolekcja Dita von Teese Fall Favorites - koszt na douglas.pl 97,90 PLN.
Używam go od stycznia, czyli starczył na lekko ponad pół roku codziennego (niemal) stosowania.
Jest to podkład beztłuszczowy, o SPF 20 - czyli dobrze,bo nie przepadam za tłustymi. 30 ml, dość standardowo.
A co w środku?
Aqua (Water) - woda, rozpuszczalnik.
Isododecane - emolient, ma działanie nawilżające, poprawia rozprowadzalność produktu.
Cyclopentasiloxane - emolient, ma działanie nawilżające (zapobiega nadmiernemu odparowywaniu wody), poprawia rozprowadzalność produktu.
Talc - matuje, zapobiega podrażnieniom. Absorbuje wilgoć, działa przeciwzbrylająco i to dzięki niemu kosmetyk nie jest tłusty.
Ethylhexyl Methoxycinnamate - chroni przed promieniami UV, czyli filtr :)
PEG 10-Dimethicone - emolient, ma działanie nawilżające (zapobiega nadmiernemu odparowywaniu wody), wygładza i zmiękcza, nie powodując zapychania porów.
Butylene Glycol - rozpuszczalnik, sprawia że zmniejsza się lepkość kosmetyku. Zmiękcza i wygładza, dzięki niemu inne substancje mogą łatwiej wniknąć w głębsze partie skóry.
Nylon-12 - syntetyczny polimer, absorbent. Zapobiega zbrylaniu kosmetyku, tworzy ochronny film.
Hexyl Laurate - rozpuszczalnik, sprawia że zmniejsza się lepkość kosmetyku. Zmiękcza i wygładza.
Polyglyceryl-4 Isostearate -emulgator, tworzy emulsję.
Cetyl PEG/PPG-10/1 Dimethicone - kolejny emulgator.
Disteardimonium Hectorite - stabilizuje emulsję.
Benzophenone-3 - chroni przed promieniami UV, czyli filtr :)
Sodium Dehydroacetate - konserwant
Sodium Hyaluronate - zapobiega wysychaniu kosmetyku, ma działanie nawilżające (zapobiega nadmiernemu odparowywaniu wody). Zmiękcza i wygładza.
Titanium Dioxide - chroni przed promieniami UV, czyli filtr :)
Benzyl Alcohol - konserwant, reguluje lepkość kosmetyku, rozpuszczalnik, imituje zapach jaśminu. Potencjalny alergen.
Stearic Acid - emulgator, substancja natłuszczająca (organiczna).
Aluminium Hydroxide - emulgator, zagęszczacz i "kolor" w kosmetyku.
Methicone - działanie antystatyczne, zmiękczające. Może podrażniać skórę.
Tocopheryl Acetate - witamina E - działa antyoksydacyjnie, przecistarzeniowo, wzmacnia ściany naczyń krwionośnych).
Disodium EDTA - zmiękcza wodę, zwiększa trwałość kosmetyku. Może być używana jako substancja konserwująca w żywności.
Dimethicone - ułatwia rozprowadzanie, wygładza. Emolient, tworzy film, zapobiega utracie wody. Antystatyk. Nie zapycha porów.
Phenoxyethanol - substancja konserwująca, chroni przed zakażeniem i rozwojem mikroorganizmów - maksymalne stężenie w gotowym produkcie to 1,0%.
Isobutylparaben - konserwant, dozwolony do stosowania w kosmetykach w ograniczonym stężeniu.
Isopropylparaben - konserwant, dozwolony do stosowania w kosmetykach w ograniczonym stężeniu.
Butylparaben - konserwant, dozwolony do stosowania w kosmetykach w ograniczonym stężeniu.
Methylparaben - konserwant, dozwolony do stosowania w kosmetykach w ograniczonym stężeniu.
Parfum (Fragrance) - naturalne i/lub sztuczne substancje zapachowe.
Hexyl Cinnamal - składnik kompozycji zapachowych, potencjalny alergen. Imitacja zapachu jaśminu.
Hydroxycitronellal - składnik kompozycji zapachowych, potencjalny alergen. Imitacja zapachu konwalii.
Citral - składnik kompozycji zapachowych, potencjalny alergen. Imitacja zapachu cytryny.
Limonene - składnik kompozycji zapachowych, potencjalny alergen. Imitacja zapachu skórki cytryny.
Linalool - składnik kompozycji zapachowych, potencjalny alergen. Imitacja zapachu konwalii.
może zawierać:
CI 77491 , CI 77492 , CI 77499 - tlenek żelaza, naturalny pigment, aprobowany do stosowania w kosmetykach naturalnych
CI 77891 - dwutlenek tytanu, mineralny filtr UV oraz naturalny biały pigment, aprobowany do stosowania w kosmetykach naturalnych
Ogólnie, jak widzimy, parabenów jak mrówków... Substancji zapachowych potencjalnie alergizujących - też...
Opakowanie jest dość płaskie i estetyczne, wzorem innych z serii ozdobione wizerunkiem Dity. Jeśli chodzi o wygodę użytkowania, brakuje mi pompki dozującej kosmetyk - produkt wyciska się z tubki, co czasem powoduje pryskanie na różne strony i "pompowanie" powietrza.
Zapach jest bardzo przyjemny, kojarzy mi się z emulsją do opalania (w końcu ma filtr UV nie byle jaki, bo SPF 20). Konsystencja bardzo gładka, nietłusta i dobrze się rozprowadza. Nie powoduje smug i szybko się wtapia w skórę. Odcień 40 jest raczej jasny, niektórym wydaje się zbyt żółty, ale absolutnie nie widać tego w ostatecznym rozrachunku - nadaje fajną świeżość poszarzałej, zmęczonej cerze. Efekt wtapiania można zobaczyć poniżej:
Podkład jest całkiem trwały i nie spływa, natomiast nie mogę powiedzieć, by miał szczególnie dobre krycie. Uważam, że jest super dla ładnej cery, fajny na lato (jego lekkość i konsystencja wydają się być stworzone do letnich warunków), natomiast jako kosmetyk maskujący (na scenę czy też na sesję zdjęciową) jest nieodpowiedni - wymaga kilku warstw, żeby był skuteczny.
Jak na kosmetyk Artdeco, zawiedziona jestem przede wszystkim składem i kryciem. Cena jest dość wysoka, ale nie poraża.
Czy poleciłabym? Na lato na tak, o ile skład Was nie odstrasza, ale swojego KWC będę szukać dalej. Na następny ogień pójdzie Bourjois.
Ocena: 6,5/10.
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą test. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą test. Pokaż wszystkie posty
środa, 17 lipca 2013
poniedziałek, 1 kwietnia 2013
Lubię się rozpieszczać.
Jak na niepoprawną fankę Pin Upu przystało, potrafię kupić różne dziwne rzeczy, jeśli tylko skojarzą mi się "tematycznie".
Tak było właśnie w przypadku BATH & SHOWER LUXURY FOAMING MOUSSE od BODY AMERICA, na które trafiłam w TK MAXX w Domach Centrum. Były przecenione (przynajmniej taka jest oficjalna wersja) z 49 PLN za butelkę 236 ml na 25 PLN. Nie mogłam się powstrzymać i wzięłam wszystkie trzy, które były tam dostępne. Z tego co udało mi się znaleźć na Internecie, w serii jest jeszcze jeden zapach - Toast to the Coast - ocean i nasiona winogron.
Przedstawiam moje zdobycze:
Od lewej: New York Cheesecake with an edge (wanilia i truskawka), Vermont va va voom (zielone jabłuszko, klon, borówka amerykańska) oraz Southern belle (brzoskwinia i mango).
Oprócz ceny, moją uwagę zwróciło hasło Body America: Organics with attitude! Poniżej znalazłam informacje, że produkty są organiczne, bez parabenów, BHT i mocznika.
Opis i skład kosmetyków:
Aqua (Water) - woda, rozpuszczalnik.
Sodium Laureth Sulfate - popularna substancja myjąca, ma właściwości pianotwórcze.
Cocamidopropyl Betaine - pianotwórcza substancja myjąca, stabilizuje pianę, bardzo łagodna dla skóry i błon śluzowych.
Disodium Laureth Sulfosuccinate - pianotwórcza substancja myjąca, stabilizuje pianę, bardzo łagodna dla skóry i błon śluzowych.
Aloe Barbadensis (Aloe Vera) Leaf Juice - sok z aloesu, naturalny środek odkażający i przyspieszający regenerację komórek skóry. Ma działanie nawilżające i zmiękczające.
Parfum (Fragrance) - naturalne i/lub sztuczne substancje zapachowe.
Hydrolyzed Jojoba Esters - substancja pozostawiająca na skórze film, zapewniająca natłuszczenie.
Hydroxyethylcellulose - zagęstnik, wpływa na stabilność piany.
Phenoxyethanol - substancja konserwująca, chroni przed zakażeniem i rozwojem mikroorganizmów - maksymalne stężenie w gotowym produkcie to 1,0%.
Benzoic Acid - substancja konserwująca, chroni przed zakażeniem i rozwojem mikroorganizmów - maksymalne stężenie w gotowym produkcie to 0,5%.
Disodium EDTA - zmiękcza wodę, zwiększa trwałość kosmetyku. Może być używana jako substancja konserwująca w żywności.
Następnie:
Vermont va va voom zawiera ekstrakty z owoców czarnej jagody (Vaccinium Angustifolium), jabłka (Pyrus Malus), czarnej borówki (Vaccinium Myrtylus), ekstrakt z trzciny cukrowej i klonu cukrowego, a także z pomarańczy i cytryny. Barwniki: Yellow 5 (CI 19140) i Blue 1 (CI 42090).
New York Cheesecake with an edge zawiera ekstrakt z owoców truskawki (Fragaria Fresca), wanilii (Vanilla Planifolia), barwnik Red 33 (CI 17200).
Southern belle zawiera ekstrakt z owoców brzoskwini (Prunus Persica), Tocopheryl Acetate (witamina E - działa antyoksydacyjnie, przecistarzeniowo, wzmacnia ściany naczyń krwionośnych).
Z niespodzianek: w Southern belle jakby brakowało tego mango... Pozostałe składniki, zwłaszcza wyciągi z owoców wzbudziły mój szczery entuzjazm.
Butelka jest lekka, z fajną pompką - nie wiem, czy to kwestia partii, ale moja pianka truskawkowa ma inną pompkę niż reszta. Konsystencja pianki jest obłędna:
Gładka, miękka i bosko pachnie. Powyżej akurat Vermont va va voom. Zapach nie sprawia sztucznego wrażenia, delikatnie można go wyczuć po kąpieli, ale tylko troszkę. Czuć głównie jabłuszko, moim zdaniem rewelacyjnie, borówka uaktywnia się trochę później. Podobnie jest z truskawką - obwąchując najpierw uderza nuta ściśle truskawkowa (boska, prawdziwa, aż ślinka napływa do ust), wanilia jest schowana gdzieś w ostatnich nutach. Jeśli chodzi o brzoskwinię, nie jest tak rewelacyjna i odnoszę wrażenie, że zapach ma takie "kwaskowate" wykończenie - jakby brzoskwinia była niedojrzała, razem z pestką. Strzelałabym też, że zamiast mango jest tam cytryna i to taka sztuczna.
Jestem w stanie umyć się cała, używając 2-3 naciśnięć pompki. Pianki są bardzo wydajne (Vermont va va voom pozostało mi 1/5 opakowania a używam już kilka miesięcy. Skóra po umyciu jest gładka i przyjemnie, lekko pachnie - za to aromat podczas kąpieli odurza (rzeczywiście, mam poczucie luksusu i absolutnego dopieszczenia). Do tego cudny pinupowy obrazek :).
Moim faworytem jest New York Cheesecake with an edge (9/10), ale Vermont va va voom jest tuż za nim bez różnicy w punktach (9/10), natomiast Southern belle za sztuczność zapachu i brak mango w INCI dostaje 8/10. Żeby była jasność, 1 punkt każdemu odcinam tylko i wyłącznie za trudną dostępność (obecnie nawet na ebayu nie ma :( ). Jeśli chodzi o koszt, to jak na kosmetyki organiczne, są warte swej ceny. Nawet nie promocyjnej.
Tak było właśnie w przypadku BATH & SHOWER LUXURY FOAMING MOUSSE od BODY AMERICA, na które trafiłam w TK MAXX w Domach Centrum. Były przecenione (przynajmniej taka jest oficjalna wersja) z 49 PLN za butelkę 236 ml na 25 PLN. Nie mogłam się powstrzymać i wzięłam wszystkie trzy, które były tam dostępne. Z tego co udało mi się znaleźć na Internecie, w serii jest jeszcze jeden zapach - Toast to the Coast - ocean i nasiona winogron.
Przedstawiam moje zdobycze:
Od lewej: New York Cheesecake with an edge (wanilia i truskawka), Vermont va va voom (zielone jabłuszko, klon, borówka amerykańska) oraz Southern belle (brzoskwinia i mango).
Oprócz ceny, moją uwagę zwróciło hasło Body America: Organics with attitude! Poniżej znalazłam informacje, że produkty są organiczne, bez parabenów, BHT i mocznika.
Opis i skład kosmetyków:
Aqua (Water) - woda, rozpuszczalnik.
Sodium Laureth Sulfate - popularna substancja myjąca, ma właściwości pianotwórcze.
Cocamidopropyl Betaine - pianotwórcza substancja myjąca, stabilizuje pianę, bardzo łagodna dla skóry i błon śluzowych.
Disodium Laureth Sulfosuccinate - pianotwórcza substancja myjąca, stabilizuje pianę, bardzo łagodna dla skóry i błon śluzowych.
Aloe Barbadensis (Aloe Vera) Leaf Juice - sok z aloesu, naturalny środek odkażający i przyspieszający regenerację komórek skóry. Ma działanie nawilżające i zmiękczające.
Parfum (Fragrance) - naturalne i/lub sztuczne substancje zapachowe.
Hydrolyzed Jojoba Esters - substancja pozostawiająca na skórze film, zapewniająca natłuszczenie.
Hydroxyethylcellulose - zagęstnik, wpływa na stabilność piany.
Phenoxyethanol - substancja konserwująca, chroni przed zakażeniem i rozwojem mikroorganizmów - maksymalne stężenie w gotowym produkcie to 1,0%.
Benzoic Acid - substancja konserwująca, chroni przed zakażeniem i rozwojem mikroorganizmów - maksymalne stężenie w gotowym produkcie to 0,5%.
Disodium EDTA - zmiękcza wodę, zwiększa trwałość kosmetyku. Może być używana jako substancja konserwująca w żywności.
Następnie:
Vermont va va voom zawiera ekstrakty z owoców czarnej jagody (Vaccinium Angustifolium), jabłka (Pyrus Malus), czarnej borówki (Vaccinium Myrtylus), ekstrakt z trzciny cukrowej i klonu cukrowego, a także z pomarańczy i cytryny. Barwniki: Yellow 5 (CI 19140) i Blue 1 (CI 42090).
New York Cheesecake with an edge zawiera ekstrakt z owoców truskawki (Fragaria Fresca), wanilii (Vanilla Planifolia), barwnik Red 33 (CI 17200).
Southern belle zawiera ekstrakt z owoców brzoskwini (Prunus Persica), Tocopheryl Acetate (witamina E - działa antyoksydacyjnie, przecistarzeniowo, wzmacnia ściany naczyń krwionośnych).
Z niespodzianek: w Southern belle jakby brakowało tego mango... Pozostałe składniki, zwłaszcza wyciągi z owoców wzbudziły mój szczery entuzjazm.
Butelka jest lekka, z fajną pompką - nie wiem, czy to kwestia partii, ale moja pianka truskawkowa ma inną pompkę niż reszta. Konsystencja pianki jest obłędna:
Gładka, miękka i bosko pachnie. Powyżej akurat Vermont va va voom. Zapach nie sprawia sztucznego wrażenia, delikatnie można go wyczuć po kąpieli, ale tylko troszkę. Czuć głównie jabłuszko, moim zdaniem rewelacyjnie, borówka uaktywnia się trochę później. Podobnie jest z truskawką - obwąchując najpierw uderza nuta ściśle truskawkowa (boska, prawdziwa, aż ślinka napływa do ust), wanilia jest schowana gdzieś w ostatnich nutach. Jeśli chodzi o brzoskwinię, nie jest tak rewelacyjna i odnoszę wrażenie, że zapach ma takie "kwaskowate" wykończenie - jakby brzoskwinia była niedojrzała, razem z pestką. Strzelałabym też, że zamiast mango jest tam cytryna i to taka sztuczna.
Jestem w stanie umyć się cała, używając 2-3 naciśnięć pompki. Pianki są bardzo wydajne (Vermont va va voom pozostało mi 1/5 opakowania a używam już kilka miesięcy. Skóra po umyciu jest gładka i przyjemnie, lekko pachnie - za to aromat podczas kąpieli odurza (rzeczywiście, mam poczucie luksusu i absolutnego dopieszczenia). Do tego cudny pinupowy obrazek :).
Moim faworytem jest New York Cheesecake with an edge (9/10), ale Vermont va va voom jest tuż za nim bez różnicy w punktach (9/10), natomiast Southern belle za sztuczność zapachu i brak mango w INCI dostaje 8/10. Żeby była jasność, 1 punkt każdemu odcinam tylko i wyłącznie za trudną dostępność (obecnie nawet na ebayu nie ma :( ). Jeśli chodzi o koszt, to jak na kosmetyki organiczne, są warte swej ceny. Nawet nie promocyjnej.
sobota, 2 lutego 2013
Po przerwie... perfumy!
Po długiej (i pracowitej) przerwie powracam z dobrymi wieściami z naszego polskiego frontu :).
Zaczęło się od tego, że bardzo pragnęłam mieć perfumy z pompką. Bardzo, bardzo. Przeglądałam Allegro w poszukiwaniu starych flakonów, nadal mam zawieszony wzrok na perfumach sygnowanych przez Ditę... Z pomocą przyszła mi (po raz kolejny!) siostra Króla Goblinów, która pokazała mi polską markę FM Group . Rozprowadzana jest ona podobnie jak Avon i Oriflame - czyli za pomocą katalogów. Co mnie najbardziej zaskoczyło podczas przeglądania katalogów - jest tania i ma szerokie spektrum produktów (od kosmetyków i perfum aż do np. płynu do prania). A co jeszcze godne polecenia - produkuje kosmetyki kolorowe dla osób czarnoskórych. Wow!
Ale do rzeczy - zamówiłam sobie luksusowe perfumy damskie nr 297 (wszystkie perfumy tej firmy mają numery, przy których opisane są nuty zapachowe w nich występujące). Na temat mojego numerka producent napisał: "Śmiałe połączenie tradycji z nowoczesnością: kolaż zapachów białych róż, peonii, paczuli, kwiatu pomarańczy oraz woni słodkich jabłek, drzewa sandałowego i wanilii." . Buteleczka 50 ml kosztowała 84,70 PLN! Perfumy wraz z pudełkiem prezentują się tak:
Moim zdaniem wygląd całości bije na głowę niemal wszystkie perfumy widywane w drogeriach. Do samych perfum jest jeszcze korek (pompkę dokręca się po otwarciu). Komplet jest porządnie wykonany i na pewno długo posłuży.
A co do zmysłowych wrażeń... Po psiknięciu zaraz pojawiają się nuty mocno kwiatowe, pod którymi delikatnie i nienachalnie pojawia się woń wanilii (bez efektu sztuczności). Po kilkunastu minutach pojawia się też zapach słodkich jabłek. Perfumy utrzymują się bez problemu przez cały dzień - nie jest to tylko moja subiektywna opinia - Król Goblinów obecność nowych perfum zauważył organoleptycznie dopiero po całym dniu, kiedy wróciłam z pracy. Swoją drogą, zapach FM 297 kojarzy mi się bardzo z innym zapachem: Hugo Boss - Boss Orange, za to kosztuje dwa razy mniej.
Za tę cenę, to opakowanie, trwałość zapachu - mój numer jeden!
Jeżeli chodzi o skład:
Alcohol denat. - rozpuszczalnik
Fragrance/Parfum - naturalne i/lub sztuczne substancje zapachowe
Citronellol - składnik kompozycji zapachowych, potencjalny alergen. Imitacja zapachu róży i geranium.
Limonene - składnik kompozycji zapachowych, potencjalny alergen. Imitacja zapachu skórki cytryny.
Linalool - składnik kompozycji zapachowych, potencjalny alergen. Imitacja zapachu konwalii.
Geraniol - składnik kompozycji zapachowych, potencjalny alergen. Imitacja zapachu pelargonii.
Hexyl Cinnamal - składnik kompozycji zapachowych, potencjalny alergen. Imitacja zapachu jaśminu.
Benzyl Cinnamate - składnik kompozycji zapachowych, potencjalny alergen. Trwały, słodki zapach imitujący nuty ananasowe, miodowe i jagodowe, wykorzystywany do produkcji ambry syntetycznej.
Cinnamal - składnik kompozycji zapachowych, potencjalny alergen. Imitacja zapachu cynamonu.
Benzyl Benzoate - składnik kompozycji zapachowych, potencjalny alergen.
Eugenol - składnik kompozycji zapachowych, potencjalny alergen. Imitacja zapachu goździków, antyseptyczny.
Citral - składnik kompozycji zapachowych, potencjalny alergen. Imitacja zapachu cytryny.
Ocena: 10/10. Mój No.1 !
Zaczęło się od tego, że bardzo pragnęłam mieć perfumy z pompką. Bardzo, bardzo. Przeglądałam Allegro w poszukiwaniu starych flakonów, nadal mam zawieszony wzrok na perfumach sygnowanych przez Ditę... Z pomocą przyszła mi (po raz kolejny!) siostra Króla Goblinów, która pokazała mi polską markę FM Group . Rozprowadzana jest ona podobnie jak Avon i Oriflame - czyli za pomocą katalogów. Co mnie najbardziej zaskoczyło podczas przeglądania katalogów - jest tania i ma szerokie spektrum produktów (od kosmetyków i perfum aż do np. płynu do prania). A co jeszcze godne polecenia - produkuje kosmetyki kolorowe dla osób czarnoskórych. Wow!
Ale do rzeczy - zamówiłam sobie luksusowe perfumy damskie nr 297 (wszystkie perfumy tej firmy mają numery, przy których opisane są nuty zapachowe w nich występujące). Na temat mojego numerka producent napisał: "Śmiałe połączenie tradycji z nowoczesnością: kolaż zapachów białych róż, peonii, paczuli, kwiatu pomarańczy oraz woni słodkich jabłek, drzewa sandałowego i wanilii." . Buteleczka 50 ml kosztowała 84,70 PLN! Perfumy wraz z pudełkiem prezentują się tak:
Moim zdaniem wygląd całości bije na głowę niemal wszystkie perfumy widywane w drogeriach. Do samych perfum jest jeszcze korek (pompkę dokręca się po otwarciu). Komplet jest porządnie wykonany i na pewno długo posłuży.
A co do zmysłowych wrażeń... Po psiknięciu zaraz pojawiają się nuty mocno kwiatowe, pod którymi delikatnie i nienachalnie pojawia się woń wanilii (bez efektu sztuczności). Po kilkunastu minutach pojawia się też zapach słodkich jabłek. Perfumy utrzymują się bez problemu przez cały dzień - nie jest to tylko moja subiektywna opinia - Król Goblinów obecność nowych perfum zauważył organoleptycznie dopiero po całym dniu, kiedy wróciłam z pracy. Swoją drogą, zapach FM 297 kojarzy mi się bardzo z innym zapachem: Hugo Boss - Boss Orange, za to kosztuje dwa razy mniej.
Za tę cenę, to opakowanie, trwałość zapachu - mój numer jeden!
Jeżeli chodzi o skład:
Alcohol denat. - rozpuszczalnik
Fragrance/Parfum - naturalne i/lub sztuczne substancje zapachowe
Citronellol - składnik kompozycji zapachowych, potencjalny alergen. Imitacja zapachu róży i geranium.
Limonene - składnik kompozycji zapachowych, potencjalny alergen. Imitacja zapachu skórki cytryny.
Linalool - składnik kompozycji zapachowych, potencjalny alergen. Imitacja zapachu konwalii.
Geraniol - składnik kompozycji zapachowych, potencjalny alergen. Imitacja zapachu pelargonii.
Hexyl Cinnamal - składnik kompozycji zapachowych, potencjalny alergen. Imitacja zapachu jaśminu.
Benzyl Cinnamate - składnik kompozycji zapachowych, potencjalny alergen. Trwały, słodki zapach imitujący nuty ananasowe, miodowe i jagodowe, wykorzystywany do produkcji ambry syntetycznej.
Cinnamal - składnik kompozycji zapachowych, potencjalny alergen. Imitacja zapachu cynamonu.
Benzyl Benzoate - składnik kompozycji zapachowych, potencjalny alergen.
Eugenol - składnik kompozycji zapachowych, potencjalny alergen. Imitacja zapachu goździków, antyseptyczny.
Citral - składnik kompozycji zapachowych, potencjalny alergen. Imitacja zapachu cytryny.
Ocena: 10/10. Mój No.1 !
środa, 2 stycznia 2013
Tanie i polskie - tym razem bez fajerwerków
Dzisiaj kilka słów na temat produktu naszej polskiej firmy, którą uwielbiam za żele do mycia - mowa oczywiście o spółce Ziaja (http://www.ziaja.com).
Mam cerę naczynkową, w związku z czym postanowiłam wypróbować tonik do twarzy ZIAJA PhytoAktiv 200ml (do kupienia już za niecałe 7 zł). Butelka jest prosta i estetyczna, bez wymyślnej etykiety.
Spójrzmy na skład:
Water - woda, rozpuszczalnik.
Glycerin* - nawilża, ułatwia transport innych substancji w głąb skóry.
Panthenol - ma działanie przeciwzapalne, wygładza skórę, przyspiesza regenerację naskórka.
Butylene Glycol - Rozpuszczalnik dla substancji zawartych w kosmetykach(w tym wypadku dla wyciągów roślinnych), powoduje spadek lepkości toniku, nawilża, zmiękcza i wygładza, ułatwia przenikanie innych substancji w głąb skóry.
Tilia Cordata Wood Extract* - wyciąg z lipy drobnolistnej, o działaniu kojącym i odświeżającym.
Cupressus Sempervirens Seed Extract* - wyciąg z nasion cyprysa wiecznie zielonego, wpływa stabilizująco na kolagen, zapewnia prawidłową drożność naczyń krwionośnych, ma również działanie ściągające.
Aesculus Hippocastanum (Horse Chestnut) Seed Extract* - wyciąg z owoców kasztanowca, o działaniu przeciwzapalnym, przeciwobrzękowym i łagodnie ściągającym. Uszczelnia ściany naczyń i zmniejsza ich kruchość naczyń. Zawiera saponiny triterpenowe, flawonoidy oraz garbniki.
Lecithin - emulgator, działanie nawilżające.
PPG-26-Buteth-26 - zwany oksiranem, emulgator, substancja antystatyczna i odżywiająca skórę
PEG-40 Hydrogenated Castor Oil - stabilizator, umożliwia połączenie z wodą substancji nierozpuszczalnych / trudnorozpuszczalnych. Odtłuszcza skórę.
Sodium Benzoate* - substancja konserwująca, dozwolona w ograniczonym stężeniu (max 0,5%).
2-Bromo-2-Nitropropane-1,3-Diol - substancja konserwująca, dozwolona w ograniczonym stężeniu (max 0,1%).
Fragrance - substancja zapachowa.
Butylphenyl Methylpropional - aldehyd aromatyczny, jest na liście potencjalnych alergenów! Składnik kompozycji zapachowych, który trzeba wymienić w składzie, jeśli przekracza 0,001 % (bez spłukiwania), 0,01 % (spłukiwany).
Citric Acid* - regulator pH, zwiększa trwałość. Rozjaśnia skórę i likwiduje przebarwienia.
Składniki oznaczone z gwiazdką zostały zaaprobowane przez ECOCERT (http://www.ecocert.com/en/certification) - firmę zajmującą się badaniem ekologiczności produktów, m.in. kosmetyków.
Jeżeli chodzi o zapach, jest on raczej delikatny i przyjemny. Tonik nie jest tłusty, dobrze doczyszcza skórę po demakijażu, ściąga, ale jakiegoś szczególnego wygładzenia nie zauważyłam. Nie uważam też, żeby był skuteczny na naczynka - nie widzę żadnej różnicy po 2 miesiącach stosowania. Czasem miałam wrażenie, że wysusza.
Ogólnie - bez rewelacji, ale za tę cenę ok.
Ocena: 5,5/10
Mam cerę naczynkową, w związku z czym postanowiłam wypróbować tonik do twarzy ZIAJA PhytoAktiv 200ml (do kupienia już za niecałe 7 zł). Butelka jest prosta i estetyczna, bez wymyślnej etykiety.
Spójrzmy na skład:
Water - woda, rozpuszczalnik.
Glycerin* - nawilża, ułatwia transport innych substancji w głąb skóry.
Panthenol - ma działanie przeciwzapalne, wygładza skórę, przyspiesza regenerację naskórka.
Butylene Glycol - Rozpuszczalnik dla substancji zawartych w kosmetykach(w tym wypadku dla wyciągów roślinnych), powoduje spadek lepkości toniku, nawilża, zmiękcza i wygładza, ułatwia przenikanie innych substancji w głąb skóry.
Tilia Cordata Wood Extract* - wyciąg z lipy drobnolistnej, o działaniu kojącym i odświeżającym.
Cupressus Sempervirens Seed Extract* - wyciąg z nasion cyprysa wiecznie zielonego, wpływa stabilizująco na kolagen, zapewnia prawidłową drożność naczyń krwionośnych, ma również działanie ściągające.
Aesculus Hippocastanum (Horse Chestnut) Seed Extract* - wyciąg z owoców kasztanowca, o działaniu przeciwzapalnym, przeciwobrzękowym i łagodnie ściągającym. Uszczelnia ściany naczyń i zmniejsza ich kruchość naczyń. Zawiera saponiny triterpenowe, flawonoidy oraz garbniki.
Lecithin - emulgator, działanie nawilżające.
PPG-26-Buteth-26 - zwany oksiranem, emulgator, substancja antystatyczna i odżywiająca skórę
PEG-40 Hydrogenated Castor Oil - stabilizator, umożliwia połączenie z wodą substancji nierozpuszczalnych / trudnorozpuszczalnych. Odtłuszcza skórę.
Sodium Benzoate* - substancja konserwująca, dozwolona w ograniczonym stężeniu (max 0,5%).
2-Bromo-2-Nitropropane-1,3-Diol - substancja konserwująca, dozwolona w ograniczonym stężeniu (max 0,1%).
Fragrance - substancja zapachowa.
Butylphenyl Methylpropional - aldehyd aromatyczny, jest na liście potencjalnych alergenów! Składnik kompozycji zapachowych, który trzeba wymienić w składzie, jeśli przekracza 0,001 % (bez spłukiwania), 0,01 % (spłukiwany).
Citric Acid* - regulator pH, zwiększa trwałość. Rozjaśnia skórę i likwiduje przebarwienia.
Składniki oznaczone z gwiazdką zostały zaaprobowane przez ECOCERT (http://www.ecocert.com/en/certification) - firmę zajmującą się badaniem ekologiczności produktów, m.in. kosmetyków.
Jeżeli chodzi o zapach, jest on raczej delikatny i przyjemny. Tonik nie jest tłusty, dobrze doczyszcza skórę po demakijażu, ściąga, ale jakiegoś szczególnego wygładzenia nie zauważyłam. Nie uważam też, żeby był skuteczny na naczynka - nie widzę żadnej różnicy po 2 miesiącach stosowania. Czasem miałam wrażenie, że wysusza.
Ogólnie - bez rewelacji, ale za tę cenę ok.
Ocena: 5,5/10
poniedziałek, 31 grudnia 2012
Pin upowo - słodka mgiełka
Zgodnie z obietnicą, dzisiejszy post będzie o słodkim kosmetycznym prezencie.
Mowa o zestawie five assorted SHIMMERING BODY MIST pod marką simple pleasures.
Opakowanie jest słodkie do granic możliwości - różowe i w kropki. Zawiera 5 opakowań mgiełki do ciała w sprayu (każda 120 ml).
Moje poszukiwania zaowocowały znalezieniem podobnych produktów w kilku sklepach internetowych, ale tych konkretnych nigdzie nie udało się namierzyć. Dalsze śledztwo wykazało, że zestaw został wyprodukowany na zlecenie Tri-Coastal Design, który oprócz kosmetyków oferuje m.in. również torby i torebki, zestawy przyborów plastycznych na licencji Disneya, kubki i inne gadżety. Nie jest to w związku z tym firma specjalizująca się w branży kosmetycznej. Nieco zawiedziona tą informacją, spojrzałam na skład:
O składzie:
Water - woda, rozpuszczalnik.
Acrylic Copolymer - pozostawia ochronny film na skórze, nawilża i kondycjonuje. Stabilizator, zapobiega rozwarstwianiu kosmetyku.
Glycerin - nawilża, ułatwia transport innych substancji w głąb skóry.
PEG-40 Hydrogenated Castor Oil - stabilizator, umożliwia połączenie z wodą substancji nierozpuszczalnych / trudnorozpuszczalnych. Odtłuszcza skórę.
Triethanolamine - regulator pH, substancja dozwolona w kosmetykach w najwyżej 5% stężeniu (niespłukiwalne - 2,5% ).
Diazolidinyl Urea - substancja konserwująca, dozwolone stężenie w kosmetyku: max 0,5%.
Fragrance - substancja zapachowa.
Mica - pigment mineralny.
Disodium EDTA - zwiększa trwałość (zapobiega rozwarstwieniom, zmianom np. koloru, wspomaga substancje konserwujące).
Mogą zawierać - tu wylistowano barwniki, wszystkie dopuszczone do używania na rynku amerykańskim, wszystkie syntetyczne.
To byłoby na tyle, jeśli chodzi o INCI. A jak same produkty?
Zawartość każdej butelki ma inny kolor i zapach:
Cake Pop - opalizujący różowy; zapach... ciasteczka. Takiego świątecznego, pierniczkowego ciasteczka. Pozostawia na skórze błyszczące drobinki. Zapach jest tak słodki, że mam uczucie lepkości - na szczęście to tylko wrażenie (jak coś tak apetycznego może się nie kleić?). Niestety początkowe "wow" nie trwa zbyt długo - zapach ulatnia się i już po 15 minutach niemal go nie czuć. Jednak jak na odświeżający produkt - znakomicie daje radę.
Sugar Frosting - opalizujący biały; zapach... niby miał być lukier, ale przyćmiewa go wanilia... Jest dużo delikatniejszy niż poprzednik, ale ma u mnie duży plus za waniliowe nuty. To mój faworyt z całego zestawu. Jeżeli chodzi o trwałość - po 15 minutach znika.
Berry Crunch - opalizujący miętowy; zapach... świeży, nieco jagodowy, troszkę może jabłkowy... Ładny i delikatny, acz ponownie - nietrwały. Podoba mi się.
Wild Cherry - opalizujący fioletowy; zapach... jest i wiśnia! Wpleciona w kwiatowe nuty, dość mocna na początku. Przyjemna, aromat mógłby odpływać nieco wolniej... Mój numer dwa zestawienia.
Vanilla Frost - opalizujący jasnoniebieski; zapach... jak słaba wersja "ciasteczka". Niemal podejrzewam pomyłkę przy butelkowaniu Sugar Frosting i Vanilla Frost. Ta nie ma nic z wanilii... Najsłabszy zapach z tego zestawu.
Podsumowując, zapachy są różnorodne, wszystkie ulatują szybko. Na skórze pozostawiają błyszczące drobinki rozświetlające skórę. Rzeczywiście czuję się odświeżona, skóra robi się miękka i przyjemna w dotyku.
Kosmetyki nie należą do drogich i myślę, że starczą na bardzo długo. Gorzej, że ich znalezienie stanowi nie lada wyzwanie...
Ocena: 8/10
Mowa o zestawie five assorted SHIMMERING BODY MIST pod marką simple pleasures.
Opakowanie jest słodkie do granic możliwości - różowe i w kropki. Zawiera 5 opakowań mgiełki do ciała w sprayu (każda 120 ml).
Moje poszukiwania zaowocowały znalezieniem podobnych produktów w kilku sklepach internetowych, ale tych konkretnych nigdzie nie udało się namierzyć. Dalsze śledztwo wykazało, że zestaw został wyprodukowany na zlecenie Tri-Coastal Design, który oprócz kosmetyków oferuje m.in. również torby i torebki, zestawy przyborów plastycznych na licencji Disneya, kubki i inne gadżety. Nie jest to w związku z tym firma specjalizująca się w branży kosmetycznej. Nieco zawiedziona tą informacją, spojrzałam na skład:
O składzie:
Water - woda, rozpuszczalnik.
Acrylic Copolymer - pozostawia ochronny film na skórze, nawilża i kondycjonuje. Stabilizator, zapobiega rozwarstwianiu kosmetyku.
Glycerin - nawilża, ułatwia transport innych substancji w głąb skóry.
PEG-40 Hydrogenated Castor Oil - stabilizator, umożliwia połączenie z wodą substancji nierozpuszczalnych / trudnorozpuszczalnych. Odtłuszcza skórę.
Triethanolamine - regulator pH, substancja dozwolona w kosmetykach w najwyżej 5% stężeniu (niespłukiwalne - 2,5% ).
Diazolidinyl Urea - substancja konserwująca, dozwolone stężenie w kosmetyku: max 0,5%.
Fragrance - substancja zapachowa.
Mica - pigment mineralny.
Disodium EDTA - zwiększa trwałość (zapobiega rozwarstwieniom, zmianom np. koloru, wspomaga substancje konserwujące).
Mogą zawierać - tu wylistowano barwniki, wszystkie dopuszczone do używania na rynku amerykańskim, wszystkie syntetyczne.
To byłoby na tyle, jeśli chodzi o INCI. A jak same produkty?
Zawartość każdej butelki ma inny kolor i zapach:
Cake Pop - opalizujący różowy; zapach... ciasteczka. Takiego świątecznego, pierniczkowego ciasteczka. Pozostawia na skórze błyszczące drobinki. Zapach jest tak słodki, że mam uczucie lepkości - na szczęście to tylko wrażenie (jak coś tak apetycznego może się nie kleić?). Niestety początkowe "wow" nie trwa zbyt długo - zapach ulatnia się i już po 15 minutach niemal go nie czuć. Jednak jak na odświeżający produkt - znakomicie daje radę.
Sugar Frosting - opalizujący biały; zapach... niby miał być lukier, ale przyćmiewa go wanilia... Jest dużo delikatniejszy niż poprzednik, ale ma u mnie duży plus za waniliowe nuty. To mój faworyt z całego zestawu. Jeżeli chodzi o trwałość - po 15 minutach znika.
Berry Crunch - opalizujący miętowy; zapach... świeży, nieco jagodowy, troszkę może jabłkowy... Ładny i delikatny, acz ponownie - nietrwały. Podoba mi się.
Wild Cherry - opalizujący fioletowy; zapach... jest i wiśnia! Wpleciona w kwiatowe nuty, dość mocna na początku. Przyjemna, aromat mógłby odpływać nieco wolniej... Mój numer dwa zestawienia.
Vanilla Frost - opalizujący jasnoniebieski; zapach... jak słaba wersja "ciasteczka". Niemal podejrzewam pomyłkę przy butelkowaniu Sugar Frosting i Vanilla Frost. Ta nie ma nic z wanilii... Najsłabszy zapach z tego zestawu.
Podsumowując, zapachy są różnorodne, wszystkie ulatują szybko. Na skórze pozostawiają błyszczące drobinki rozświetlające skórę. Rzeczywiście czuję się odświeżona, skóra robi się miękka i przyjemna w dotyku.
Kosmetyki nie należą do drogich i myślę, że starczą na bardzo długo. Gorzej, że ich znalezienie stanowi nie lada wyzwanie...
Ocena: 8/10
niedziela, 23 grudnia 2012
Shiseido Tiss 2 Way Off Oil
Jako fanka Dalekiego Wschodu i rzeczy z nim związanych postanowiłam zamówić olejek do demakijażu prosto z Japonii. Z tego też powodu mam problem z opisaniem składu, bowiem jest on w krzaczkach (olejek wyprodukowany został na rynek wyłącznie azjatycki). Jeżeli chodzi o cenę, to na eBayu koszt pojemnika 230 ml waha się pomiędzy 17-26 $.
Tak wygląda nowiutki pojemnik olejku (zdjęcie ściągnięte z wyszukiwarki):
Jako pierwszy podaję opis producenta (wolne tłumaczenie z języka angielskiego):
Lekki i odświeżający olejek do demakijażu może być użyty zarówno na suchej, jak i mokrej skórze, efektywnie likwidując wszelkie ślady trudno usuwalnego makijażu i innych zanieczyszczeń bez narażania skóry na nadmierne tarcie. Wysoce aktywna formuła zapewnia głębokie oczyszczenie, zarówno z sebum ,jak i martwych komórek zatykających pory. Pozostawia skórę gładką i oczyszczoną. Odpowiedni do każdego rodzaju cery. Bez względu czy twoje dłonie są suche, czy nie, jesteś w stanie efektywnie zmyć makijaż. Jak używać: przycisnąć dozownik 4 razy do pobrania właściwej ilości olejku na dłoń. Nałożyć na twarz i masować, aż makijaż się rozpuści. Spłukać wodą.
Moje spostrzeżenia:
To, co w olejku jest fajne, to na pewno zapach. Świeży i przyjemny grejpfrutowy aromat to największy plus specyfiku. Opakowanie jest ładne, lekkie i posiada wygodną i fajną pompkę.
Poza tym – średnio. Na początku starałam się stosować do instrukcji dosłownie, niestety za każdym razem olejek powodował pieczenie oczu. Po kilku pierwszych użyciach pewnie bym go wywaliła, gdyby nie było mi szkoda tego zapachu. Pomogło dopiero, kiedy zaczęłam olejek dozować na zwilżoną wodą gąbeczkę do mycia twarzy i za jej pomocą zmywać makijaż. Pieczenie i łzawienie się skończyło i mogę napisać o dalszych obserwacjach.
Po pierwsze, Shiseido Tiss 2 Way Off Oil pozostawia na skórze lekki film, co jest korzystne, jeśli ma się przesuszoną skórę (choć ja osobiście nie cierpię się lepić). Niestety, ani na mokro, ani na sucho olejek nie radzi sobie z wodoodpornym makijażem. Dopiero długie pocieranie przynosi efekt (o ile przy okazji nie władujemy sobie olejku do oczu…). Dodatkowo zużycie jest znaczne – nie mogę więc powiedzieć, żeby ten specyfik był specjalnie wydajny. Na zdjęciu po dwóch miesiącach użytkowania (nie codziennie).
Podsumowując, zapach i design opakowania to zbyt mało, żeby Shiseido Tiss 2 Way Off Oil kupiła ponownie.
Ocena: 3/10
Tak wygląda nowiutki pojemnik olejku (zdjęcie ściągnięte z wyszukiwarki):
Jako pierwszy podaję opis producenta (wolne tłumaczenie z języka angielskiego):
Lekki i odświeżający olejek do demakijażu może być użyty zarówno na suchej, jak i mokrej skórze, efektywnie likwidując wszelkie ślady trudno usuwalnego makijażu i innych zanieczyszczeń bez narażania skóry na nadmierne tarcie. Wysoce aktywna formuła zapewnia głębokie oczyszczenie, zarówno z sebum ,jak i martwych komórek zatykających pory. Pozostawia skórę gładką i oczyszczoną. Odpowiedni do każdego rodzaju cery. Bez względu czy twoje dłonie są suche, czy nie, jesteś w stanie efektywnie zmyć makijaż. Jak używać: przycisnąć dozownik 4 razy do pobrania właściwej ilości olejku na dłoń. Nałożyć na twarz i masować, aż makijaż się rozpuści. Spłukać wodą.
Moje spostrzeżenia:
To, co w olejku jest fajne, to na pewno zapach. Świeży i przyjemny grejpfrutowy aromat to największy plus specyfiku. Opakowanie jest ładne, lekkie i posiada wygodną i fajną pompkę.
Poza tym – średnio. Na początku starałam się stosować do instrukcji dosłownie, niestety za każdym razem olejek powodował pieczenie oczu. Po kilku pierwszych użyciach pewnie bym go wywaliła, gdyby nie było mi szkoda tego zapachu. Pomogło dopiero, kiedy zaczęłam olejek dozować na zwilżoną wodą gąbeczkę do mycia twarzy i za jej pomocą zmywać makijaż. Pieczenie i łzawienie się skończyło i mogę napisać o dalszych obserwacjach.
Po pierwsze, Shiseido Tiss 2 Way Off Oil pozostawia na skórze lekki film, co jest korzystne, jeśli ma się przesuszoną skórę (choć ja osobiście nie cierpię się lepić). Niestety, ani na mokro, ani na sucho olejek nie radzi sobie z wodoodpornym makijażem. Dopiero długie pocieranie przynosi efekt (o ile przy okazji nie władujemy sobie olejku do oczu…). Dodatkowo zużycie jest znaczne – nie mogę więc powiedzieć, żeby ten specyfik był specjalnie wydajny. Na zdjęciu po dwóch miesiącach użytkowania (nie codziennie).
Podsumowując, zapach i design opakowania to zbyt mało, żeby Shiseido Tiss 2 Way Off Oil kupiła ponownie.
Ocena: 3/10
Subskrybuj:
Posty (Atom)
.jpg)
.jpg)
.jpg)










