Pokazywanie postów oznaczonych etykietą fotografia. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą fotografia. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 28 lipca 2013

Polak na urlopie, czyli dalej - zaległości.

Zgodnie z teorią, że Polak na urlopie robi albo to, czego nie zdążył zrobić po pracy, albo przeprowadza remont, postanowiłam spędzić w ten sposób ostatni weekend wolnego.
Niektórzy z Was poznali już moją walizkę na miłym evencie w Opypach - zorganizowana została tam Domówka - American Garden Party, przed którą miałam okazję wziąć udział w PRFowej sesji zdjęciowej w klimacie - a jakże - Pin Up. O samej walizce będzie w następnej notce, dziś chciałabym się skupić na wydarzeniu. Miało ono miejsce 29 czerwca, czyli dawno temu...
Impreza odbywała się pod Grodziskiem Mazowieckim, gdzie w mojej ocenie dość trudno było trafić, ale za to, kiedy już się trafiło... Oprócz pokaźnej liczby pinupek na miejsce zjechały się fantastyczne retro samochody (m.in. cadillac 69, pontiac 78, czarne camaro 77, białe camaro 77), przy których mogłyśmy robić sobie zdjęcia. Jedyną niedogodnością były stada komarów, atakujące znienacka. Fotografowie dopisali, pozostałe modelki i modele byli niezmordowani prężąc się przy pięknych samochodach, a właściciele tychże maszyn nieustannie pomagali: przestawiali auta, opuszczali szyby, otwierali bagażniki i spokojnie patrzyli na dziewczyny ładujące się na maskę. Poniżej niektóre efekty sesji:
 
fot. Jacek Gantz


fot. Jacek Gantz
  

fot. Jacek Gantz


fot. Jacek Gantz


fot. Jacek Gantz

fot. Mariusz Kaszuba

fot. Michał Wyszyński

fot. Tomasz Jankowski

Oprócz zdjęć z samochodami, można było posiedzieć w leżaku i pobujać się na huśtawce:

fot. Jacek Gantz

fot. Jacek Gantz


fot. Jacek Gantz
fot. Jacek Gantz
fot. Jacek Gantz
fot. Teresa Fiedler

fot. Teresa Fiedler

fot. Dariusz Wilicki

Na samej imprezie nie zostałam długo, ale z tego, co zauważyłam, był DJ puszczający przyjemną dla ucha muzykę, można było zjeść i wypić, a także zrobić sobie paznokcie w specjalnym punkcie i kupić pinupowe drobiazgi. Następnym razem też przyjadę :).

Linki do stron fotografów:
Mariusz Kaszuba
Michał Wyszyński
Tomasz Jankowski
Dariusz Wilicki

Weź się Pin Up! Na-ten-tychmiast!

Post będzie o wyjątkowej imprezie, zorganizowanej przez Magdę Kołbuc w całkiem niedalekim Radomiu. Mowa o "Weź się Pin Up", które odbyło się 13 lipca 2013 w Piwiarni Warki na ulicy Żeromskiego 15. Wraz z Retro Chic Chick dwoma samochodami po brzegi wypchanymi pinupkami i i nieodłącznymi tiulowymi halkami dotarłyśmy po krótkim błądzeniu na miejsce (kobiety + nawigacja + dziwna zawrotka... Długo by opowiadać).
Do Piwiarni można było właściwie trafić na słuch, wszystko pięknie grało i buczało. Wtarabaniłyśmy się z bagażami do małej szatni na zapleczu, po czym dostałam się w ręce ślicznej fryzjerki z Salonu Afryka, która wyczarowała mi na głowie... coś. Coś było duże, odstające i zupełnie różne od wszelkich fryzur, w jakich bym sobie siebie mogła wyobrazić. W pierwszej chwili bałam się gwałtowniej ruszyć głową, ale fryzura okazała się być całkiem pancerna i wytrzymała całą zabawę bez większych uszczerbków.

fot. Tadeusz Klocek , zdjęcie pochodzi ze strony echodnia.eu

fot. Jakub Nowak -  HQ Foto

Dzięki pomocy nieocenionej Pati z FangMe nie musiałam martwić się o makijaż (robi cudne kreski <3). Ale usta malowałam już sama ;)

fot. M.S. zdjęcie pochodzi z cozadzien.pl

Po uczesaniu udało się zjeść pysznego hamburgera, a potem... była już tylko szampańska zabawa!

fot. M.S. zdjęcie pochodzi z cozadzien.pl

Znakomitą muzykę zapewnił nam Porter Matt (który każdą zaczepkę potrafił odpowiedzieć z humorem), a pinupowe drinki nie pozwalały nikomu z dobrego humoru wypaść.

fot. M.S. zdjęcie pochodzi z cozadzien.pl

Porter Matt z organizatorką Weź się Pin Up - Magdą Kołbuc; fot. M.S. zdjęcie pochodzi z cozadzien.pl

Dużym zainteresowaniem cieszyły się stoiska wystawców:

-Stara Szafa
Z uwagą przejrzałam ciuszki, było pełno perełek, niestety nie w moim rozmiarze :(

fot. Karol Wilczyński, radomnews.pl
- Ale Babka
Słodkości, które wyglądały tak dobrze, jak smakowały i smakowały dokładnie tak, jak wyglądały. Cuda!

fot. M.S. zdjęcie pochodzi z cozadzien.pl
- Party Art
Można było zamówić balony zakałapućkane w różne kształty, serio :)

fot. Karol Wilczyński, radomnews.pl
- Muha
Mam wrażenie, że muchy dość szybko się zwinęły, a szkoda.

fot. Karol Wilczyński, radomnews.pl
- Kącik tatuażu i modyfikacji ciała (aura tego miejsca sprawiła, że przez chwilę rozważałam kolejny tatuaż) gdzie można było zobaczyć wykonanie i efekt kolczykowego gorsetu na plecach jednej z uczestniczek. Podczas wyjmowania kolczyków widać było jej cierpienie, z jakim ja pewnie bym sobie nie poradziła...

fot. Karol Wilczyński, radomnews.pl
- Kącik satynowych dłoni , czyli testowanie kosmetyków Mary Kay.
Jako że cały dzień biegałam w rękawiczkach, a zestaw "Satynowe Dłonie" stoi u mnie w łazience, więc nie skorzystałam.

Atmosferę rozgrzały do czerwoności wspaniałe wehikuły z epoki :). Niemal co chwilę pod Piwiarnię podjeżdżało nowe wypieszczone przez właściciela cudo. Jednak tylko jednym udało mi się przejechać i to w wybornym towarzystwie :). Łukasz ze Sprężystych pokazał mi, że "damy wskakują na ramy". Dosłownie!

zdjęcie pochodzi ze strony Sprężystych na Facebooku

Największy szacunek mam do Magdy za to, że zrobiła tę imprezę od A do Z. Za to, że mimo (a może dzięki) braku programu, wszystko udało się śpiewająco. A następnym razem (bo trzymam mocno kciuki za powtórkę) będzie co najmniej tak niesamowicie, jak było :).

fot. Karol Wilczyński, radomnews.pl

poniedziałek, 22 kwietnia 2013

Kilka klatek z imprezy, czyli jak wpadłam na Konrada

Krążąc po Dekompresji wpadłam na fotografa, którego już wcześniej miałam okazję poznać, również na imprezie pinupowej.

Konrad Gawrysiak, bo o nim mowa, robi zdjęcia, których klimat do mnie przemawia i przed jego obiektywem nie zaznałam jeszcze spięcia. Liczę, że to nie było nasze ostatnie spotkanie :).

Oto co wydarzyło się w 5 minut na schodach:




Sukienka pochodzi od Lady Pin Up, pas do pończoch od Grety, pończochy FF vintage kupione na Allegro, buty ASOS. Prawie cała biżuteria zakupiona swego czasu w Orsayu. Cały mejkap ja :).

A skoro jesteśmy już przy Konradzie i wspominkach, oto parę ujęć z naszego pierwszego spotkania:





Warsztaty w Łodzi dały mi namacalną możliwość wypróbowania ubrań od Lady Pin Up - nie mówiąc o tym, że miałam szczęście wylosować 40% zniżkę na pierwsze zakupy po otwarciu sklepu! Okres ten wydłużał się, co zaowocowało naprawdę sporym zamówieniem (miałam kilka miesięcy na oszczędzanie ;) ). Nie zawaham się powiedzieć, że są to jedne z najlepiej dopasowanych do moich kształtów ciuszki. A jakie urocze!

piątek, 19 kwietnia 2013

Pin Up & Burlesque Party vol. 2

Wesołym samochodem wybrałyśmy się koleżankami (w tym retro chic chick) na szeroko promowaną imprezę pinupowo-burleskową do Łodzi. Edycję pierwszą przegapiłam, więc nie mogło zabraknąć mnie na drugiej odsłonie.

Link do strony imprezy na Facebooku: PinUpBurlesqueParty

Zaczęło się od przyjazdu - zrzuciłyśmy bagaże w hostelu, znajdującego się około 700m od klubu Dekompresja, czyli oficjalnej miejscówki wydarzenia. Następnie wyruszyłyśmy na obiad - marzyły nam się burgery w lokalu, w którym sesję zdjęciową miały Organizatorki Pin Up & Burlesque Party - Ina von Black i Vintage Girl (efekty tej sesji: KLIK). Po trafieniu na miejsce opadły nam szczęki - lokal okazał się być uroczy, lecz tak niewielki, że nasza czwórka tworzyła tłum wypełniający niemal całą powierzchnię wewnątrz. Obiad zjadłyśmy gdzie indziej.

Powrót do hostelu, gorączka przygotowań i - żeby się wyrobić na "otwarcie bram" na 19.00 szybki marsz na obcasach. Ochrona przy wejściu nie sprawiła na mnie najlepszego wrażenia, no ale - oni nie są od podobania się.

Bilety na rezerwację - szybko i sprawnie, według listy. Wchodzimy na salę, a tam... pustki. Kilka osób się snuje popod ścianami, kolejki do baru nie ma. Czasem Vintage Girl przemknie z telefonem przy uchu, ale nic poza tym.

Z różnych źródeł słyszałyśmy, że Organizatorkom wiele rzeczy się posypało: obsuwy, brak wystawców na których liczyłam, brak papierowego księżyca do zdjęć, słaba komunikacja o zmianach. Lokal okazał się być zbyt rozległy i grzeszył rozwodnionymi trunkami.

Na szczęście, nie to zdecydowało o tym, jak się bawiłam. Byłam bardzo zadowolona z pokazu burleski. Betty Q, Red Juliette i Lola deVille pokazały wszystko, co miałam nadzieję zobaczyć. Każda inaczej: BettyQ pokazała się jako cudownie klasyczny wulkan emocji, Red Juliette z ogromną mocą pokazała, że można zająć calutką scenę będąc uroczo drobnym, a Lola deVille - po prostu rozpaliła widownię do czerwoności.

Wykorzystałam zdjęcia wykonane przez Foto Arkadia:

Temperamentna Red Juliette:
Ognista Lola deVille

 Zjawiskowa Betty Q




W międzyczasie mogłyśmy zobaczyć pokaz (choć to zbyt duże słowo) sukienek Pretty Girl, prezentowanych przez wybrane do metamorfozy dziewczyny. Opieką otoczyły je Rockagirl oraz Nina Holy. Sukienki jako takie nie przypadły mi szczególnie do gustu, pokaz był krótki i pozostawił po sobie niedosyt. To, czego naprawdę można było zazdrościć dziewczynom, to makijażu. Make up do pokazu był na najwyższym poziomie - wizażystki odwaliły kawał znakomitej roboty.

Kolejnym punktem programu był koncert Monkey & The Baboons. Grupa dała czadu i zagrała dużo fantastycznego rockandrolla - dawno nie byłam na tak fajnym występie na żywo. Wokalistka ma kawał głosu i mam nadzieję, że jeszcze nie raz usłyszę ją w akcji, a chłopcy... Chłopcy grzali ile fabryka dała :).

Energetyczni Monkey & The Baboons


Po koncercie pozostała zabawa z DJem, który nie wydawał się szczególnie trzeźwy, ale wytańczyłam się tak, że 700m drogi powrotnej w szpilkach okazało się być nie do pokonania, wobec czego wezwałyśmy taksówkę.

Według mnie - było warto. Czy mogło być lepiej? Mogło. I mam nadzieję, że tak właśnie będzie za rok.


wtorek, 16 kwietnia 2013

Białe Święta Wielkanocne i niecałe półtorej godzinki.

Święta Wielkanocne w tym roku były dość zaskakujące - pokryte białą pierzyną, sięgającą nawet do pół łydki.
Korzystając z jedynego ostatnio dnia wolnego (a był to lany/lodowy poniedziałek) wybrałam się na krótki spacer z fotografem Pawłem Krupą do Parku Ujazdowskiego.

Efekty - poniżej.